- Nawet się nie pożegnałaś... odeszłaś, tak po prostu, bez słowa. - powiedział Mike ze spuszczoną głową.
- Stwierdziłam, że nie musisz wiedzieć, że już wyjeżdżam, a po za tym to skąd wiedziałeś, gdzie teraz mieszkam?! - spytałam oburzona, a zarazem przerażona.
- Wiem bo słyszałem.
- Niby od kogo i gdzie?!
- U ciebie w domu - mówił z twarzą ciągle zwróconą w dół.
- Jesteś rąbnięty. Idź już lepiej i się nie pokazuj więcej - powoli zamykałam okno.
- Jak sobie życzysz, miłego pobytu - zaczął odchodzić.
- Mike! zaczekaj... - wyszłam na dach.
- Tak? - powiedział przez ramię.
- Dziękuję, i wzajemnie jak tutaj teraz mieszkasz - uśmiechnęłam się.
Nagle Mike znalazł się tuż przy mnie, stał bardzo blisko. Czułam na policzkach jego ciepły oddech, ale twarzy oczywiście nie, bo było już bardzo ciemno. Przytulił mnie, a później, pocałował... delikatnie a za razem namiętnie. Gdy trzymał mnie w ramionach, wyczułam nieziemski zapach jego perfum. Przyznam, że ten pocałunek i ciepły uścisk, bardzo mi się spodobał. Jego usta wydawały się takie delikatne, nie wiem dlaczego, ale nie mogłam się od nich oderwać. Wiem, jestem wariatką, bo całowałam się z facetem, którego twarzy nawet nie widziałam. Wiem tylko jak się nazywa i że przy nim przechodzą po mnie dreszcze, ale nie wiem czy są powodem radości z jego obecności, czy raczej strachem.
- Ja już lepiej pójdę... - powiedział.
- Za nim odejdziesz... odpowiedz mi na jedno pytanie. Dlaczego pojawiłeś się w moim życiu? - spytałam zaciekawiona. - Nie jestem głupia. Wiem, że to nie przypadek, że się poznaliśmy.
- Przekonasz się. - powiedziawszy to zniknął w ciemności.
Długo nie mogłam zasnąć, zastanawiając się co miał na myśli Mike, gdy powiedział : " Przekonasz się ", ale w końcu, nie wiedząc kiedy, zasnęłam.
Obudziłam się jak zazwyczaj w wakacje o 11;00. Postanowiłam wyjść na świeże powietrze i pomyśleć w spokoju o tym, co wydarzyło się zeszłej nocy na dachu mojego domu.
Idąc i rozmyślając o wczorajszym pocałunku, który zawrócił mi w głowie, potrąciłam kogoś. Podniosłam głowę i zobaczyłam rudowłosą dziewczynę.
- Przepraszam bardzo, nie chciałam - odparłam.
- Nie, to moja wina - powiedziała dziewczyna.
- Mieszkasz w tej okolicy?
- Tak. A ty jesteś nowa prawda?
- Skąd wiesz?
- Mieszkam tu wiele lat, więc wiem jak wyglądają tutejsi mieszkańcy. A ciebie nie kojarzę, więc tak stwierdzam.
- Dobre stwierdzenie. Jak masz na imię?
- Lucy Morgan, a ty?
- Katniss Corbet.
- Może cię oprowadzę po mieście? - zaproponowała dziewczyna.
- Nie dzięki może kiedy indziej.
- Nikogo tu nie znasz, proszę chodź.
- Ciebie też nie znam.
- Poznasz - uśmiechnęła się.
- No dobrze - uznałam że dzięki niej poznam chociaż trochę okolicy i przynajmniej zapomnę na chwilę o Mike'u.
Lucy tłumaczyła mi gdzie kto mieszka i czy są tu jacyś fajni kolesie. Jak o tym mówiła zaczęłyśmy się śmiać. Dziewczyna wydaje się bardzo miła i zabawna. Ma 20 lat i bardzo dobrze mi się z nią rozmawia,jednak nie aż tak łatwo zdobyć moje zaufanie.
- Muszę już niestety lecieć, może jutro się spotkamy, co ty na to? - zaproponowała Lucy.
- Ok a o której?
- Najlepiej będzie jak dam Ci numer telefonu.
- Okej a tu masz mój - podyktowałam i zaczęłyśmy się żegnać.
- No to pa - dziewczyna zaczęła machać i odeszła.
- Cześć - odmachałam i udałam się do domu.
Byłam zdziwiona że kogoś udało mi się poznać, tak przypadkowo, łatwo i szybko. Jakoś lepiej mi to poszło niż kiedykolwiek. Postanowiłam już wracać do domu, w którym czekała mnie niespodzianka, o której nie miałam pojęcia. Gdy już dotarłam, przywitałam się z rodzicami, wzięłam coś do picia i poszłam do siebie do pokoju. Jak otworzyłam drzwi zobaczyłam Mike, twarz Mike! Tak się zdziwiłam, że aż kubek wypadł mi z ręki i się rozbił.
- Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć - podszedł i zaczął zbierać rozbity kubek.
- Nie przestraszyłeś mnie - również zaczęłam zbierać kawałki kubka.
- Słuchaj to wczoraj... za to też przepraszam.Wiem, że postąpiłem głupio - spuścił twarz.
- Nie postąpiłeś głupio - spojrzałam na niego i wstałam.
- A jak postąpiłem? - wstał i popatrzył mi prosto w oczy.
- Dobrze - uśmiechnęłam się.
- Lucy mówiła coś o mnie?
- Skąd ją znasz i skąd wiesz, że z nią rozmawiałam?! - spytałam bardzo zszokowana.
- Widziałem was, bo byłyście niedaleko, Lucy to moja znajoma, jeżeli można w ogóle to tak nazwać.
- Nie, nic mi o tobie nie mówiła.
- Mam do ciebie pytanie.
- Tak?
- Pójdziesz ze mną na imprezę? - uśmiechną się.
- Co?! Jaka impreza? Gdzie? Kiedy? A po za tym... nie znam cie, wiec nie.
- Proszę cię. Jestem Mike Smith, mam 20 lat i cię lubię, mieszkam niedaleko od ciebie, a w Knoxvill mam rodzinę. Proszę, zgódź się.
- Dobrze, już dobrze, ale nie wiem czy rodzice mi pozwolą.
- Przekonamy ich.
- Przekonamy ich? MY?
- No tak - odpowiedział mi.
- A co to właściwie za impreza?
- Dyskoteka w jednym z lepszych klubów w Nowym Orleanie.
Bardzo chcę iść z Mike'iem na tę dyskotekę, niestety nie mam co na siebie włożyć. Doszłam do wniosku, ze ja nawet nie wiem jak należy się ubierać na dyskoteki bo nigdy na żadnej nie byłam.
- Przepraszam Mike, ale jednak nie mogę z Tobą iść.
- Spokojnie, mam dla ciebie sukienkę - uśmiechną się serdecznie.
- Skąd wiedziałeś, że o to mi chodzi?
- Powiedzmy, że intuicja - zaśmiał się - muszę już lecieć, jutro do ciebie jeszcze wstąpię, do zobaczenia - wyszedł przez okno i odszedł.
Westchnęłam i usiadłam na biurku. Nagle dostałam sms'a " Hej wiesz może o super imprezie w jednym z klubów w mieście? Spotkajmy się jeszcze dziś, może o 16, co Ty na to, obgadałybyśmy to. Lucy ;) " Zgodziłam się na spotkanie. Z racji że była już godzina 15:15 zaczęłam się szykować. Zeszłam na dół zjeść obiad i poinformowałam rodziców że wychodzę.
- Hej Lucy, spotkamy się na imprezie - puściłam jej oczko.
- Witam. Skąd wiesz o dyskotece? Idziesz z kimś? - spytała.
- Mike'iem Smithem - uśmiechnęłam się szeroko.
- Co?! Nie możesz z nim iść. Skąd ty go w ogóle znasz?! - powiedziała, a w jej głowie było słychać zdenerwowanie.
- O co ci chodzi?! Dlaczego twierdzisz, że nie mogę z nim iść? - zapytałam oburzona.
- On nie jest dla ciebie odpowiedni. Powinnaś trzymać się od niego z daleka... - odparła i odeszła zostawiając mnie samą na środku chodnika.
Chodziłam bez celu po mieście, zadając sobie pytanie: "Dlaczego Lucy powiedziała, żebym unikała Mike'a?", ale żadna odpowiedź nie przychodziła mi do głowy. Gdy wróciłam do domu, zaczęło się ściemniać. Byłam tak zmęczona, że od razu, po położeniu się do łóżka, zasnęłam.
♣♣♣
Super to jest bardzo mi się podoba kiedy napiszesz następne ?
OdpowiedzUsuńCzytam :*
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńBoski <3
OdpowiedzUsuń