sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 1

- Dzień dobry królewno - do mojego pokoju wszedł tata.
- Bry, bry. Nie zrozum mnie źle, ale ja mam już osiemnaście lat... i sama mogę się obudzić - uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku.
- Ahhh rozumiem. Dzisiaj będzie duże zamieszanie, pakowanie, sprzątanie, jednym słowem wiele pracy. Zjedz śniadanie i trzeba zacząć, bo do wieczora się nie wyrobimy - zaśmiał się i wyszedł.
Gdy zerknęłam na telefon, moja szczęka opadła w dół jak kopara... 11 godzina!!! Szybko zbiegłam do kuchni zjeść śniadanie, później ogarnęłam twarz i postanowiłam zacząć pakować już drobiazgowe rzeczy. Otwierając drzwi od mojego pokoju, zobaczyłam pudełko średniej wielkości, leżące na łóżku. Pudełko było wypełnione moimi drobiazgowymi rzeczami, które miałam właśnie spakować. Patrząc na to zastanawiałam się skąd to mogło się wziąć. Po chwili poczułam powiew wiatru na swojej skórze, okno odsłonięte i szeroko otwarte. Nie wiedziałam co się dzieje! Przez chwilę nie kontaktowałam...no bo nie widzi się takiego widoku na co dzień. Zastanawiałam się i zastanawiałam, aż w końcu uznałam że miałam już to spakowane, a tata wszedł do mnie do pokoju jak jadłam śniadanie, pudełko położył na łóżku i otworzył okno by przewietrzyć. Skoro miałam już to spakowane, uznałam że poleżę jeszcze chociaż 10 minut. Gdy położyłam się obok tego pudełka, zobaczyłam małą karteczkę umieszczoną pod wstążką na pudełku. Sięgnęłam po nią... widniał na niej napis "Proszę zostań, może się jeszcze poznamy...", po przeczytaniu wiadomości od "Nieznajomego", zaczęłam się śmiać, pewnie dziewczyny z mojej klasy, które mnie nienawidzą (z wzajemnością) chciały wywinąć mi jakiś wielki dowcip żebym w to uwierzyła. Wiem do czego są zdolne, zdarzyło mi się już nie raz, że udawały jakiegoś chłopaka który do mnie pisał. Nienawidzę ich, nie dość że plastiki to jeszcze wpadają na takie dente pomysły.Gdy zamknęłam oczy usłyszałam trzepot skrzydeł, szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam gołębia, wstałam z łóżka i podeszłam do niego bo zauważyłam że stało się jemu coś ze skrzydłem, miał coś przewieszone na szyi.Wzięłam jego na ręce i usiadłam na łóżko, na przewieszce z karteczką miał napisane "proszę Cię zostań", nie wiedziałam co mam o tym myśleć, to nie w stylu tych plastików, stwierdziłam iż robi się to za dziwne... pogłaskałam parę razy gołębia, podeszłam do okna i wypuściłam go.Po tym całym zamieszaniu postanowiłam że wreszcie zacznę się pakować gdy do mojego pokoju weszła mama.
- Nie pakujesz się jeszcze? - mama wychyliła głowę zza drzwi.
- Miałam właśnie taki zamiar - uśmiechnęłam się, a mama zamknęła za sobą drzwi i odeszła.
Spakowałam już wszystkie moje ciuchy i postanowiłam pomóc mamie w pakowaniu.Następnie pomogłam jej i tacie w sprzątaniu.Wyprowadzamy się na stałe więc trzeba się porządnie spakować, dzisiejszy dzień, jest moim przedostatnim w tym mieście, i w tym właśnie momencie pomyślałam o napisach na tych karteczkach... może to być jakaś dziewczyna, lub może to być jakiś chłopak... samą mnie to bardzo zaciekawiło. Gdy nadszedł wieczór, włączyłam muzykę https://www.youtube.com/watch?v=XjwZAa2EjKA stanęłam na dachu i zamknęłam oczy. Włosy fruwały mi we wszystkie strony, ponieważ wiał silny, zimny wiatr, poczułam że dostaję gęsiej skórki. Zaczęłam rozmyślać czy mam w jakiś sposób przedłużyć pobyt w Knoxville, czy czym prędzej wyjeżdżać. Rozmyślając tak, poczułam że ktoś dotknął mojej ręki! Od razu otworzyłam oczy, lecz nikogo nie zauważyłam.Przyznam że byłam lekko przestraszona, postanowiłam usiąść.Przyznam że od samego rana mam dziwne wrażenie że jestem obserwowana... co doprowadza mnie już powoli do szału! Co dziwne mam takie odczucie codziennie, odkąd dowiedziałam się o tym że się przeprowadzam.Teraz ostatni raz siedzę wieczorem na dachu tego domu, ostatni wieczór! aż mi jedna łezka poleciała... schowałam głowę w kolana, a gdy ją podniosłam do góry, strasznie się przestraszyłam, zobaczyłam jakiegoś chłopaka stojącego na przeciw mnie...
- Witam Panią Katniss - nie było widać jego twarzy, lecz przeczuwałam że się uśmiecha.
- Dzisiaj siedzisz tu po raz ostatni, chyba że poczekasz z wyjazdem - podszedł bliżej, dzięki czemu widziałam już że się uśmiecha.
- Jak Ty tak szybko się tu znalazłeś?! I skąd znasz moje imię?! - patrzyłam jak skamieniała na chłopaka.
- Jakoś tak, hmm... widzę Cię bardzo często w szkole na korytarzu, i słyszę jak na Ciebie mówią - chłopak zaczął się cofać.
- to mamy problem bo ja Ciebie nie. - nie dałam już po sobie poznać że jestem przestraszona.




♣♣♣


5 kom. Następny rozdział.
Przepraszam że wczoraj nie dodałam rozdziału:c

9 komentarzy: