Mogłam go poznać już wczoraj. To on szedł za mną i to z nim rozmawiał Mike.
- Skąd znasz Mike'a? - spytałam zaciekawiona.
- To na razie nieistotne - uśmiechną się - Może zechciałabyś zapoznać się z moją rodziną, hmmm...? - Nagle zmienił temat.
- Znam cię zaledwie dzień, a ty już pytasz, czy chcę poznać twoją rodzinę... - zdziwiło mnie to. - Idę się czegoś napić, a wy sobie pogadajcie - puściłam oczko Lucy.
Usiadłam przy barze i zamówiłam mocnego drinka. Popijając przypomniał mi się Mike, a przy tym przepowiednia... Klaus? Zupełnie nie jest w moim typie.W życiu bym nie powiedziała, że mamy być razem. Siedząc tak i popijając drinka zastanawiałam się dlaczego Klaus twierdzi, że czeka mnie długie życie. Postanowiłam wrócić na miejsce.
- I jak tam? - posłałam im serdeczny uśmiech.
- Dobrze - odpowiedziała Lucy.
Nagle zwróciłam całą uwagę na otwierające się drzwi. Do baru miał wchodzić Mike, lecz gdy tylko mnie zauważył, się odwrócił na pięcie i zrezygnował z wejścia. Widocznie moja obecność zmieniła mu plany. Zerwałam się z krzesła. Jednak poczułam, że ktoś chwycił moją rękę.
- Spokojnie. Siadaj - powiedział Klaus.
Wyrwałam rękę z jego dłoni, rzuciłam srogie spojrzenie i wybiegłam z pomieszczenia. Chwilę rozglądałam się by zobaczyć, w którą stronę udał się Mike. Zobaczyłam, że przechodzi przez jezdnie, więc zaczęłam biec, by go dogonić. Wbiegłam na ulicę i mało co nie zostałabym potrącona z powodu mojej nieuwagi. Rozpędzone auto stanęło tuż przede mną. Oparłam się o maskę samochodu i wzięłam kilka głębokich wdechów, byłam w lekkim szoku. Mężczyzna w aucie popatrzył mi w oczy. Zapamiętam jego twarz do końca życia. Miał jasne oczy, czarne włosy, jak na moje oko miał ok. 26 lat. Otrząsnęłam się i zeszłam z jezdni a samochód odjechał. Mike stał i obserwował co się dzieje. Wydawało mi się nawet, że się o mnie bał. Chciałam wykorzystać to, że przystaną i do niego podbiec, lecz zorientował się i odszedł szybkim krokiem. Ku mojemu zdziwieniu w pewnym momencie zatrzymał się koło kawiarenki.
- Słuchaj, lepiej żebyśmy nie rozmawiali - zaczął Mike i schował się za kawiarenką.
- Chce tylko wyjaśnienia - podeszłam do niego.
- Jakiego? - spytał Mike.
- Dlaczego wyszedłeś z baru jak tylko mnie zobaczyłeś?
- Poprawka... Jak zobaczyłem twoje towarzystwo. Otóż, dlatego, że ja i Klaus darzymy się nienawiścią. Już wytłumaczone, a teraz wracaj do nich - lekko się uśmiechną.
- Nie - odpowiedziałam stanowczo.
- Mike nie musisz się chować! Wyjdź i porozmawiaj ze mną, jak mężczyzna z mężczyzną! - Srogim tonem wykrzykną stojący niedaleko Klaus.
Mike przyłożył palec do ust, by oznajmić mi, żebym była cicho. Złapał mnie za rękę i starał się zaprowadzić daleko od Klausa.
- Słuchaj Klaus to dziwny typ... - wyszeptał.
- To wszystko jest dziwne. Wyjaśnisz mi w ogolę dlaczego zjawiłeś się u mnie w pokoju i dlaczego chciałeś mnie poznać?
- Słuchaj... Od pewnego czasu, jeszcze w czasie roku szkolnego, obserwowałem cię. Miałem znajomości i wiem co nieco. Chciałem, żebyś mnie po prostu dobrze zapamiętała, ale chyba mnie tak nie zapamiętasz.
Popatrzyłam mu w oczy - Zapamiętam. - wyszeptałam ledwo słyszalnym głosem.
- Chciałem jeszcze, byś coś wiedziała. Chyba nadszedł już czas byś wiedziała, co się dzieje wokół ciebie. Głupio to zabrzmi i wiem, że mnie wyśmiejesz - Zaśmiał się.
- Nie wyśmieję.
- Ok. A więc... - nie zdążył nic powiedzieć, bo zza rogu wyszedł Klaus.
- O tu jesteście... Możemy porozmawiać na osobności Mike? - zapytał zdenerwowany Klaus.
Strasznie się przestraszyłam jak go zobaczyłam. Widziałam też lekki strach w oczach Mike'a. Postanowiłam sprzeciwić się Klausowi.
- Nie porozmawiacie na osobności. - powiedziałam stanowczo. - Wreszcie należą mi się wyjaśnienia. Patrzyłam, to na jednego, to na drugiego.
- Idź lepiej do Lucy, bo zapowiada się ciekawe przedstawienie. - Mike i Klaus zaczęli krążyć tak, jakby mieli się zaraz mieli się na siebie rzucić, nie spuszczając z siebie oczu.
Nagle wielu ludzi zeszło się wokół nas. Jak zwykle nie miałam pojęcia o co chodzi. To robiło się coraz bardziej dziwne. Gdy spojrzałam na Mike'a widziałam, że w jego oczach rodzi się prawdziwy i potężny gniew. Jego oczy przybrały dziwny kolor, który z daleka wydał mi się żółty. Wystraszyłam się. Co dziwne, oczy Klausa również zmieniły kolor. Małymi krokami zbliżył się do Mike'a, a na jego twarzy gościł szyderczy uśmiech. Mimo tego, że się bałam, weszłam pomiędzy nich, oddzielając ich od siebie nawzajem. Wtedy obaj skierowali na mnie gniewne spojrzenie ich, jakże dziwnych oczu.
- Przestańcie! - Postanowiłam ratować sytuację.
- Ej ludzie słyszeliście? Stop! Nie możecie zwracać na siebie takiej uwagi. - mówiła Lucy, idąc spokojnym krokiem.
- Moje drogie panie... Przedstawienie dopiero się zaczyna! - mówiąc to, Klaus odsunął mnie od Mike'a i z niewiarygodną siłą cisną go na ścianę budynku znajdującego się na przeciwko.
♣♣♣
10 kom. = kolejny rozdział ;)